Polska morska energetyka wiatrowa wchodzi w decydującą fazę. Po latach przygotowań, analiz i decyzji inwestycyjnych, pierwsze projekty offshore na Bałtyku są już w budowie, a wraz z nimi powstaje cały ekosystem niezbędny do ich wieloletniej eksploatacji. Coraz wyraźniej widać, że kluczowym wyzwaniem nie jest już sama realizacja inwestycji, lecz przygotowanie do ich bezpiecznego, efektywnego i ciągłego utrzymania ruchu.
Pierwsza fala offshore nabiera realnych kształtów
Na polskim Bałtyku jednocześnie w fazie budowy znajdują się cztery pierwsze projekty morskich farm wiatrowych o łącznej mocy około 4,5 GW, co oznacza wejście polskiej energetyki offshore w etap realizacji na niespotykaną dotąd skalę. Żeby oddać jej rozmiar: Polska po ich wybudowaniu będzie 3-4 największym rynkiem z zainstalowanymi mocami w morskiej energetyce wiatrowej w Europie. Tuż za Wielką Brytanią, Niemcami i z porównywalnymi mocami do Holandii.
W skład tej pierwszej fali offshore wchodzą:
- Baltic Power o mocy 1 140 MW, obejmujący instalację 76 turbin wiatrowych V236‑15,
- Baltica 2 o mocy 1 498 MW, z 107 turbinami SG14222,
- Bałtyk 2 i Bałtyk 3 o łącznej mocy 1 440 MW, składające się łącznie ze 100 turbin wiatrowych SG14-236 o jednostkowej mocy 14,4 MW oraz
- BC-Wind o mocy 390 MW, z 26 turbinami SG14-236.
Łącznie oznacza to instalację ponad 300 morskich turbin wiatrowych najnowszej generacji, reprezentujących platformy o mocy 14–15 MW, dostarczane przez czołowych europejskich producentów. Dla wszystkich tych projektów uzyskano około 65 mld EUR finansowania od międzynarodowych instytucji finansowych oraz niekiedy agencji kredytów eksportowych, a także podjęto finalne decyzje inwestycyjne.
Oznacza to, że z bardzo wysokim prawdopodobieństwem wszystkie te projekty zostaną oddane do użytku w ciągu najbliższych 2–3 lat, przy czym pierwsza energia z morskiej farmy wiatrowej popłynie do krajowej sieci elektroenergetycznej już w tym roku. Tym samym sektor przechodzi stopniowo z fazy planowania i budowy do fazy eksploatacji – mówi Maciej Mielniczuk, Dyrektor do spraw eksploatacji morskich farm wiatrowych w Equinor Polska.
Bazy serwisowe – lądowe serca morskich farm
Równolegle z budową farm powstaje infrastruktura, która w praktyce zdecyduje o ich dostępności i kosztach eksploatacyjnych. Mowa o bazach operacyjno-serwisowych, z których przez 25–30 lat prowadzone będzie utrzymanie i ruch morskich elektrowni.
Zgodnie z danymi WindEurope, na koniec 2025 roku w Europie eksploatowanych było około 37 GW mocy zainstalowanej morskich farm wiatrowych. Rynek pozostaje silnie skoncentrowany – ponad połowa tej mocy przypada na Wielką Brytanię i Niemcy, a pięć państw Europy Północnej odpowiada za zdecydowaną większość działających instalacji offshore.
Europejski rynek opiera się na kilku bardzo dużych, wyspecjalizowanych hubach serwisowych O&M, które obsługują po kilka gigawatów mocy zainstalowanej. Największym z nich jest Grimsby w Wielkiej Brytanii, uznawany za największe centrum O&M offshore wind na świecie obsługujące projekty offshore o mocy około 7-8 GW. Podobną rolę w skali regionalnej pełnią Esbjerg w Dani (5-6 GW), Cuxhaven w Niemczech (3-4 GW) czy Eemshaven w Niderlandach (3-4 GW). Model koncentracji usług serwisowych w kilku portach jest jednym z istotnych czynników obniżania kosztów eksploatacji europejskich farm offshore.
W Polsce zaplecze inwestycyjne morskiej energetyki wiatrowej koncentruje się w portach instalacyjnych w Świnoujściu (z pierwszymi w kraju fabrykami wież i turbin wiatrowych w niedalekim Szczecinie) oraz w Gdańsku. Jednakże w zakresie O&M prym wiodą mniejsze porty. Baltic Power oraz Bałtyk 2 i Bałtyk 3 będą obsługiwane z niezależnych baz serwisowych w Łebie, Baltica 2 z Ustki, a BC-Wind z Władysławowa. W efekcie na środkowym i wschodnim wybrzeżu tworzy się ciąg baz serwisowych, wspieranych przez zaplecze portowo-przemysłowe Trójmiasta, rozciągniętych na odcinku około 150 km. To uplasuje Polskę w ścisłej czołówce Europy pod względem intensywności zagospodarowania pasa nadmorskiego. Choć skala ta dotyczy relatywnie krótkiego odcinka wybrzeża, poziom koncentracji 4,5 GW mocy jest porównywalny do najbardziej dojrzałych regionów Morza Północnego. Stwarza to potencjał, ale też wyzwanie, zbudowania silnego hubu O&M na Bałtyku.
4,5 GW na 150 km wybrzeża – nowa skala wyzwań
Moc morskich farm wiatrowych będących obecnie w budowie jest porównywalna z największą elektrownią konwencjonalną w Polsce – Elektrownią Bełchatów o mocy około 5 GW.
Wyniki aukcji rynku mocy pokazują, że koszty stałe, a więc koszt samej gotowości do pracy elektrowni tej skali, bez kosztów zmiennych, można szacować na poziomie ponad 1 mld zł rocznie. Dla porównania, dostępne benchmarki rynkowe wskazują, że koszty O&M morskich farm wiatrowych są rzędu 75 mln GBP rocznie na 1 GW (m.in ORE Catapult), co dla portfela 4,5 GW daje poziom kosztów operacyjnych możliwych do oszacowania na poziomie 1,5-2 mld zł rocznie.
W praktyce oznacza to, że budowa sektora offshore wind w Polsce to nie tylko inwestycja CAPEX, ale również budowa stałych, wieloletnich zdolności operacyjnych o skali zbliżonej do utrzymania największych jednostek konwencjonalnych – podkreśla Maciej Mielniczuk.
W cyklu życia morskiej farmy wiatrowej faza eksploatacji i utrzymania ruchu (Operations & Maintenance) jest najdłuższym i najbardziej stabilnym etapem funkcjonowania aktywa. Trwa zazwyczaj 25–30 lat i w największym stopniu decyduje o efektywności technicznej, kosztach operacyjnych oraz długoterminowej wartości projektu. Doświadczenia dojrzałych rynków europejskich pokazują, że to właśnie O&M generuje najwyższy poziom trwałego local content. Polska branża morskiej energetyki wiatrowej za właśnie wchodzi w ten etap. Analizy branżowe (m.in. WindEurope, International Energy Agency) wskazują, że faza O&M, odpowiada zwykle za 20–25% LCOE (całkowitego, zdyskontowanego kosztu wytworzenia energii). W tej fazie, nawet niewielka poprawa dostępności lub produktywności przekłada się bezpośrednio na efektywność i wynik finansowy projektu. O&M jest dziś wyspecjalizowaną dziedziną opartą na predykcyjnym utrzymaniu, analizie danych, zdalnym monitoringu oraz zintegrowanej logistyce lądowej i morskiej (statki, magazyny części, porty serwisowe), a projekty w budowie już tworzą zapotrzebowanie na tego typu usługi.
Eksploatacja oparta na danych – fundament efektywności offshore
Polskie projekty morskich farm wiatrowych od początku projektowane są z myślą o nowoczesnym, opartym na danych podejściu do O&M. Klasyczne przeglądy okresowe są uzupełniane, a coraz częściej zastępowane, przez utrzymanie predykcyjne, wykorzystujące dane z systemów SCADA, monitoringu stanu komponentów oraz zaawansowane analizy trendów pracy turbin. Pozwala to na wcześniejszą identyfikację degradacji kluczowych elementów, lepsze planowanie interwencji serwisowych w wymagającym środowisku morskim oraz ograniczanie kosztownych przestojów.
Istotnym atutem polskiego sektora jest fakt, że kompetencje w obszarze analizy danych eksploatacyjnych, diagnostyki i predykcyjnego utrzymania ruchu były budowane przez ostatnie lata w energetyce wiatrowej na lądzie. Doświadczenia zdobyte przy eksploatacji około 10–11 GW mocy zainstalowanej farm onshore stanowią dziś realny kapitał wiedzy, który może być w dużym stopniu przeniesiony do projektów offshore – zarówno w zakresie narzędzi analitycznych, jak i organizacji procesów operacyjnych. Eksploatacja morskich farm wiatrowych odbywa się jednakże w znacznie bardziej złożonym i wymagającym środowisku pracy. Warunki morskie, ograniczona dostępność pogodowa oraz wysoki koszt każdej kampanii na morzu sprawiają, że rola danych i zdalnego monitoringu staje się kluczowa. Precyzyjne prognozowanie awarii, optymalizacja okien pogodowych oraz integracja danych technicznych z planowaniem logistycznym bezpośrednio przekładają się na dostępność farm i efektywność kosztową.
W tym zakresie nieocenione jest połączenie naszego krajowego doświadczenia z doświadczeniem zagranicznych partnerów polskich projektów offshore takich jak Equinor, który ma ponad 50 lat doświadczenia w prowadzeniu O&M w warunkach morskich, w tym ponad 14 lat doświadczenia w eksploatacji offshore wind. Wraz z rozwojem pierwszej fali offshore i zbliżaniem się mocy morskich farm wiatrowych do skali całego segmentu lądowego, eksploatacja oparta na danych staje się jednym z głównych czynników sukcesu sektora. To właśnie w tym obszarze możliwe jest osiągnięcie efektów skali, pełne wykorzystanie doświadczeń z rynku onshore oraz budowa długoterminowych kompetencji operacyjnych, które zdecydują o konkurencyjności polskiej energetyki offshore w kolejnych dekadach – mówi Maciej Mielniczuk.
Dalszy potencjał rozwoju offshore wind w Polsce – impuls po grudniowej aukcji
Rozwój pierwszej fali offshore zbiegł się z rozstrzygnięciem pierwszej w historii Polski aukcji dla morskich farm wiatrowych w grudniu 2025 roku. Przyznane kontrakty różnicowe objęły ponad 3,4 GW nowych projektów, co oznacza, że łącznie projekty w budowie oraz z przyznanym wsparciem w tzw. przed-aukcyjnej (projekty w budowie oraz Baltica 3 i FEW II) oraz tej aukcyjnej, zbliżają się do 9 GW mocy zainstalowanej.
Grudniowa aukcja stanowi istotny punkt zwrotny dla dalszego rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce. Po fazie pierwszych projektów, które budują podstawy kompetencyjne i infrastrukturalne, system aukcyjny wprowadza rynek w etap skalowania – zarówno pod względem mocy zainstalowanej, jak i dojrzałości operacyjnej. Oznacza to przejście od pojedynczych inwestycji traktowanych jako projekty infrastrukturalne do ciągłego strumienia projektów, które wymagają stabilnych, długoterminowych zdolności eksploatacyjnych.
Kluczowe znaczenie ma fakt, że wraz z aukcją zmienia się charakter ryzyka. W pierwszej fazie offshore wind w Polsce dominowały ryzyka regulacyjne, finansowe i wykonawcze. Aukcja przesuwa środek ciężkości w stronę ryzyk operacyjnych i systemowych: dostępności floty serwisowej, wydajności hubów O&M, jakości kadr oraz zdolności do utrzymania wysokiej dyspozycyjności aktywów. To dokładnie ten obszar, w którym doświadczenia dojrzałych rynków Morza Północnego pokazują, że o konkurencyjności nie decyduje już tylko CAPEX, lecz koszt i jakość eksploatacji.
Offshore jako równorzędny filar energetyki
Morska energetyka wiatrowa przestaje być w Polsce projektem przyszłości. Staje się równorzędnym filarem energetyki, porównywalnym skalą do energetyki konwencjonalnej i lądowych farm wiatrowych, ale znacznie bardziej wymagającym organizacyjnie, co jest naturalne przy budowie branży od podstaw. To właśnie w obszarze eksploatacji i utrzymania ruchu rozstrzygnie się długoterminowy sukces tych inwestycji oraz ich finalny poziom local content.
Link do rejestracji: https://forumpsew.pl/registration
